Dobrze się zaczyna …. / Everything is going on right way

Jeszcze minuta, 59,58,….. sekund, czuje jak pod siedzeniem wibruje silnik, w uszach szum turbin. Dookoła mnie pełno ludzi, z prawej strony, tuż obok mnie dwa miejsca, w tym jedno środkowe wolne. To ten wielki dzień, dzień podróży do Brazylii.

3204-Warsaw-Airport
Lotnisko Chopina w Warszawie – oddaje ciężki dwudziestokilogramowy bagaż na stanowisku odprawy. Bagaż został oznaczony, dzięki czemu nie zgubi się podczas przesiadek. Dostałam informacje od osoby pracującej na stanowisku odprawy, że mogłam wziąć dwa bagaże po dwadzieścia pięć  kilogramów. Cóż za niespodzianka!! Powrotny bagaż będzie cięższy 🙂

Czekam z siostrą na lotniksu. Odliczam ostatnie 30 minut, żegnam sie z siostrą i kumplem. Wchodzę do samolotu i …..

Pierwsza stacja Warszawa – Londyn, 2,5 godziny w samolocie. Stewardesy szykują przekąskę dla pasażerów. Słyszę tylko szum latającej maszyny i natłok mieszających się rozmów w dwóch językach polskim i angielskim. Czuję się lekko odosobniona od tłumu. Stres przed spotkaniem z Filippo i nowe miejsca jakie zobaczę napawają mnie osamotnieniem. To nie ostatnia podróż, jeszcze czekają mnie dwie przesiadki na lotniskach: Heathrow Airport Flight do São Paulo–Guarulhos International Airport i stąd do Aeroporto de Belo Horizonte. Myślami biegnę po wyimaginowanych i nieznanych mi dotąd korytarzach lotnisk, które mam “odwiedzić” przelotem. Między czasie stewardesa podaje mi opakowanie  z dwiema skromnymi bułkami, wielkości piłki do tenisa ziemnego, w dwóch postaciach: na słono i słodko. No cóż coś trzeba zjeść. Mój żołądek trawi ostatnie resztki ze śniadania u Moniki, które było o 9:00 rano.

Zajadam się tym snackiem spoglądając przez małe okienko w samolocie. Czeka mnie niezapomniana przygoda – blond włosej dziewczyny w Brazylii.

Londyn już widać z daleka. Jego blask przypomina lampy dyskotekowe, wieczorem po zmierzchu. W Londynie jest godzina 17:00, czas tutaj biegnie o godzinę do tyły niż w Polsce (18:00).

heathrow_2038119b

Lądujemy … pasażerowie pomału ewakuują się z samolotu. Kapitan wraz z resztą załogi żegna nas przyjaznym uśmiechem.

Mam dwie godziny na zmianę samolotu. Lotnisko Heathrow jest niepojętą dziurą przestrzenną, ale tutaj czas gra bardzo ważną rolę. Aby dostać się do kolejnej bramy startowej samolotu British Airways w kierunku São Paulo, trzeba pokonać ponad godzinną wycieczkę w labiryncie lotniska Heathrow. Najpierw prosto z samolotu do autobusu. Gdzie przemierzaliśmy niedługą trasę około 20 minut do głównej siedziby lotniska. Ze stacji głównej, wziąć metro do terminala, gdzie znajduje się wejście do samolotu. Obłęd, żeby w samym centrum lotniska znajdowało się metro. Te lotnisko swoim wyglądem przypominało małe miasteczko, trasy uliczne, sklepy spożywczo-chemiczne, metro, kaplica do modlitw, hotele wokół lotniska – niesamowite.

Czekając przed wejściem numer 62, trzymając w ręku dokmunety i bilet, stałam bezwładnie, myśląc tylko o drzemce. Ta podróż była ponad moje siły fizyczne.

Oczywiście w samolocie przez około trzy godziny nie było mowy o spaniu! Po pierwsze trzeba było sie oswoić z myślą, że ja i ponad 150 osób w jednym samolocie spędzimy całą noc. W klasie ekonomicznej, w której się znajdowałam były siedzenia podzielone na trzy grupy: po trzy osoby po obu bokach samolotu i cztery osoby  w środkowym rzędzie. Ja siedziałam w środkowym rzędzie w samolocie. Obok mnie siedziała młoda, skromna dziewczyna, Szwajcarka, która leciała do Brazylii w samotną wyprawę – imponujące.

Podczas lotu, obsługa samolotu podawała alkohol, napoje, przystawki oraz dania główne, czyli obiad, kolacje oraz następnego dnia śniadanie. Każdy z pasażerów na przeciwko siedzenia miał monitor. Służył do kontroli  lotu. Również ten mały ekranik zapewniał rozrywkę, czyli do obejrzenia filmów, słuchania muzyki czy poczytania wiadomości ze świata.

Zapomniałam wspomnieć. Dla każdego pasażera przy jego stanowisku czekał ekwipunek pasażera czyli: kocyk, poduszka, słuchawki i ku mojemu zaskoczeniu szczotka i pasta do zębów.

Po dwóch puszkach Haineken’a siedmioprocentowego, obiedzie i kolacji oraz obejrzeniu filmu animowanego ICE AGE, mój organizm miał dość. Padłam jak kawka! Mój pierwszy lot liniami międzykontynentalnymi, przespałam 3/4 czasu spędzonego w samolocie, czyli około 8 godzin. Dwanaście godzin w samolocie w jednej pozycji dał się we znaki. Kręgosłup i nogi dostały paraliżu. Wiłam się w lewo, a to w prawo, aby symulować zmianę pozycji, bo tak czy siak była ona siedząca.

Moje oczy otworzyły się o 7:00 rano czasu brazylijskiego. Wow została mi godzina do lądowania. Obudził mnie blask słońca, który wkradał się przez małe okienka samolotu. Panie stewardesy przygotowały śniadanie, ostatni posiełek przed wyjściem w nowy  świat. Guarulhos

Brazylia. pierwsze wrażenie – ciepło. Ja w półbutach i kurtce zimowej pomykałam przez hall lotniska. Wraz z nowo poznaną koleżanką Palomą, poszłyśmy umyć zęby do toalety.  W końcu szczotka się przydała 🙂 . Po wyjściu z toalety, szłyśmy dalej korytarzem, by raz na zawsze rozejść się na rozstaju dróg. Cały czas moja intuicja podpowiadała mi że coś na mnie czeka. Nie wiem co, i gdzie ale czeka. Nie chodzi tutaj o Filippo, bo jego byłam pewna, że  na mnie czeka na lotnisku w Belo Horizonte. Moja intuicja bardziej skupiała się na rzeczy. Idąc dalej aleją i dochodząc do działu z odbiorem bagażu, zauważyłam na taśmie grafitowy bagaż z czerwoną wstążką. No nie wierze! I o to intuicji chodziło! Trafiony zatopiony! Niestety nie przygotowałam się informacyjnie na podróż. I nie wiedziałam że  bagaż trzeba odebrać do kontroli celnej. Wzięłam swoją zgubę, pożegnałam się z koleżanką i w pośpiechu poszłam szukać następnego terminala i wejścia do samolotu. W São Paulo na lotnisku potrzebowałam godzinę aby znaleźć swój cel. Dzięki pomocy miłych stewardess z samolotu którym leciałam do São Paulo i ludzi pracujących na lotnisku odnalazłam wejście. Dodatkowo miałam problemy z informacją wydrukowaną na bilecie, gdyż numer bramy nie zgadzał sie  z aktualnym numerem. Numer 212 a 217 to różnica pięciu! 😉 Telefon mój już odmówił mi posłuszeństwa na lotnisku w Londynie, nie mogłam się połączyć z internetem ani nigdzie zadzwonić. Więc od czasu kiedy wsiadłam do samolotu w Warszawie, nie miałam kontaktu z nikim.

Na lotnisku w São Paulo nie koniec atrakcji. Gdy znalazłam wejście do samolotu, tak jak usiadłam na krzesło tak czekałam ponad godzinę na wejście. Dodatkowo w samolocie siedziałam ja wraz  z resztą pasażerów na odlot, kóry odbył się z godzinnym opóźnieniem. Jak to? Za co? Dlaczego? Do tej pory nie wiem. 4d159bc8131fdb9dc3c1f4fee4638fe6

Po ponad godzinnym locie wysiadłam w Aeroporto de Belo Horizonte. Poszłam po bagaż, ręce mi się trzęsły, sucho w gardle i myśli: “czy on czeka tutaj na mnie… “. Wychodzę do tłumu ludzi czekających na swoich gości. Ja roztargniona i zamieszana nie zauważyłam w tłumie Filippo. Odeszłam na bok z bagażem i moim oczom ukazał się On. Moja miłość do której tak było mi tęskno. Widząc go, ściskając i całując zapomniałam o całym bożym świecie. Po chwili odwracam się by wziąć bagaż a tu zong! Nie ma! Pytam się Filippo, czy wie gdzie jest bagaż, a on do mnie “na plecach”. A ja – “nie ten, był jeszcze jeden, duży na kółkach”. Filippo spojrzał przed siebie, szukając kogoś w tłumie. Z kącików jego warg było widać lekki uśmiech. Moim oczom ukazał się tata Filippo. Z  uśmiechem powiedział – “to była pierwsza lekcja. Take care. Welcome to Brazil”

brazylia

 

 

English version: 

Only one minute and, 59, 58, ….. seconds. I felt  under the seat vibrates engine noise in the ears turbines.
Around me full of people, on the right side, beside me two seats, one int the middle was free . This is the big day, the day trip to Brazil.
Warsaw Chopin Airport. I  gave a twenty pound heavy luggage at Check in.
Luggage was marked, so it does not get lost during the transfers.
I got the information from a person working at Check in that I could take two bags twenty-five kilos. What a surprise !! Return luggage will be heavier
I am waiting with my sister at the airport. Counting down the last 30 minutes, I said goodbye to my sister and friend. I went to the plane and …..
The first station Warsaw – London. 2.5 hours on the plane. The Stewardesses were preparing a snack for passengers. I heard only the sound of the flying machine and the crowd mingling conversation in two languages, Polish and English.
I felt a little isolated from the crowd. Stressed before meeting with Filippo and before explore new places  that makes me loneliness.
That was not the last trip, still were waiting for me two interchange at airports: Heathrow Airport Flight to Sao Paulo-Guarulhos International Airport and from there to Aeroporto de Belo Horizonte.
On my thoughts I run into  unknown to me corridors of airports that I have to pass.  Meanwhile, stewardess handed me a package of modest two rolls, the size of the food looks like a balls for tennis. I got it two small snadwiches in two forms: sweet and salty.
Well, I needed something to eat. My stomach consumed the last remnants of the breakfast at Monica’s house, which it was at 9:00 am
I was tucking into a snack looking through the small window in the aircraft. I will have an unforgettable adventure – blond girl in Brazil.
London had already  seen from afar. These brilliance reminiscent of disco lights. This is the London in the evening after sunset. In London it was 17:00, the time here runs about an hour  back than in Poland (18:00).
We started to landing. Passengers slowly evacuated from the plane. The Captain and the rest of the crew said goodbye to us with a friendly smile.
I had two hours to change the plane. Heathrow Airport is inconceivable hole in space, but here time plays a very important role.
To get to the next gate of the British Airways plane to the direction of São Paulo, I had to overcome more than an hour tour in the labyrinth of Heathrow Airport.
The first at all, directly from the plane to the bus. Where we were crossing not very long route about 20 minutes to the main airport. After that from the main station, take the subway to the terminal, where is the entrance to the plane.
Craziness that the heart of the airport there is located subway. The airport looks like a small town.
There are roads, grocery, chemical’s stores, subway, chapel for prayers and hotels around the airport – such an amazing.
Waiting in front of the entrance number 62, holding the documents and ticket, I stood helplessly, thinking only about the nap. This trip was more than my physical strength.
Of course, in the plane for about three hours there was no mention about sleeping! First I had to get used the thought that I and more than 150 people spend the night in one plane.
In economy class, where I was, there were seats divided into three groups: the three people on both sides of the plane and four people in the middle row.
I sat in the middle row on the plane. Next to me sat a young, modest girl, Swiss, she flew to Brazil in a single trip – impressive.
During the flight, the Stewardesses served alcohols, drinks, starters and the main dishes, that were lunch, dinner and breakfast the next day.
Each of the passengers infront of the seat had a monitor. It was used to control the flight.
Also, the small screen provided an entertainment, that were: watching movies, listening music or reading a message from the world.
I forgot to mention. For each passenger, in the passenger seat were waiting equipment that were: a blanket, a pillow, a headphones and to my surprised, a brush and a toothpaste.
After two cans Haineken with seven percentage of alcohol for each other, lunch and after some hours the next meal the dinner. After watching an animated film ICE AGE, my body had had enough. I felt  weakned!
My first intercontinental flight. I slept 3/4 of the time spending in an airplane, it was around 8 hours. Twelve hours on a plane in one position have been felt.
The spine and legs got paralyzed. I’ve hung a left and a right, to simulate the change of position, because anyway it was sitting.
I opened my eyes at 7:00 am of the Brazilian time. I had an hour before landing. I was awakened by the sunlight that crept through the small window of the aircraft.
The Stewardesses prepared breakfast, the last meal before going to a new world.
Brazil. First impression – so hot. I had a warm winter jacket and boots. I walked through the lobby of the airport. Together with  a new friend Paloma.
We went to the bathroom to brush our teeth. Finally the brush was handy :). After using the restroom, we walked down the hall to once and for all say goodbye to each other.
All the time, my intuition told me that something is waiting for me.
I did not know what and where but was waiting. It was not about Filippo, because I was sure, he is waiting for me at the airport in Belo Horizonte.
My intuition more focused on things.
Going further down the hall and coming to the Department with the receipt of luggage, I noticed one the tape graphite luggage with a red ribbon.
I can not believe it! It was about the luggage. Unfortunately I did not prepared myself about information on the journey.
I did not know that I need to pick up my luggage to the Custom control. I took my luggage, then I said goodbye to my new friend and I went in a hurry to looked for the next boarding gate.
In Sao Paulo at the airport, I needed the time to find the boarding gate. With the helps of the nice Stewardess from the plane which flew to Sao Paulo, and the people working at the airport I found the entrance.
Whereas, I had problems with the information printed on the ticket. As the gate number did not agree with the current number. The number 212 and 217 is are difference of five! 😉
My phone already refused to work at the airport in London, I could not connect to the Internet and I could not call. So from the time I boarded the plane in Warsaw, I did not have contact with anyone.
On the airport in São Paulo was not the end of attractions. When I found the entrance to the plane, as I sat on my chair that I waited over an hour to come in ti the plane .
In addition, in the plane I was sitting with the rest of the passengers and waited over an hour for departure.
I was late by one hour. For what? Why? Until now I do not know.
After more than hour flight I got out in the Aeroporto de Belo Horizonte. I went to take the luggage.
My hands were shaking, dry throat and thought, “If he is waiting for me …”.
I was going out to the crowd of people waiting for their guests. I was distracted and confused. I did not notice in the crowd Filippo. I walked away in a quiet place with luggage. And suddenly I in front of my eyes stood he.
My love! I very missed him. Seeing him, hugging and kissing him, I forgot about the all the world. After a while I turned around to take my luggage and here we go! Where is my luggage?!!
I asked Filippo if he knows where is the luggage, and he told me “On your back.” And I said – “Not this one, I had a bigger one with wheels.”
Filippo looked ahead, looking for someone in the crowd. From the corners of his lips I could see a slight smile. Suddenly I in front of me came out Filippo’s dad.
With a smile on his face, he said – “It was the first lesson. Take care. Welcome to Brazil”

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s